Jeszcze niedawno posiadanie takiej ot strony, na której można wypisywać wszelkie bzdury, mądrości; wylać żale na zło świata, nauczycieli i wredne koleżanki- było niedala nowoczesnością i czymś zajmującym.
ale już nie jest.
zastanawiam się nad sensem tej strony, nad likwidacją i ogólnym bytem.
na zakręcie.
i jeszcze tutaj.
Ale nic pochopnie.
to tak w wielkim nawiasie.
TYMCZASEM
tymczasem jest rozległe, bardzo obszerne i mało sprecyzowane.
trochę matury, trochę końca liceum (a miało być tak pięknie! fuckin' over), trochę świąt.
najwięcej wiosny.
wbrew pozorom jest bardzo przyjemnie.
oczekiwanie na TO lato, na TE wakacje i PLANY, których mnóstwo.
bo czeeego my nie będziemy robić? jak już się ten bajzel skończy.
Trudno właściwie określić, co to za uczucie tak naprawdę: przejechać bramę WORDu, kończącą miejskie wojaże, pokonać wzniesienie, na którym przez ułamek sekundy stajesz jak na podium- wszyscy patrzą i myślą: 'chciałbym być teraz tobą', a ty za nic nie ustąpisz im miejsca. I wiedzą, że zdałeś. A co najważniejsze ty wiesz.
I ta przyjemność, kiedy przemierzasz długi korytarz: bez kartki z wyrokiem oblania egzaminu, a jedynie z wielkim uśmiechem; i wkraczasz do poczekalni, pomiędzy znerwicowanych, być może za chwilę przyszłych kierowców, i oznajmiasz: ZDAŁEM!
i ich wzrok, pełen obłudnej życzliwości.
Bo tylko pozornie stoimy po tej samej stronie.
A przynajmniej staliśmy do TEGO momentu.
tak naprawdę pastwisz się nad nimi swoją radośćią, szczęściem i niekontrolowanymi ruchami, z nich wynikającymi.
powtarzasz tę sytuację jak mantrę. jednostka nie ma obowiązku być cnotliwsza niż cały naród.
zwycięstwo.
Szablon wykona�: Htsz, pobrano z Szablony.blogowicz.info
Wszystkie prawa zastrze�one. Wykorzystywanie zdj�� bez zgody autora bloga zabronione.
Wspierane przez: Blog & Pomoc blogowa.